hering
 
Dziś kocham Cię bardziej niż wczoraj, ale mniej niż jutro
Moje stronki
Strona o zyciu wewnętrznym
Motywacja. Sukces
Krystyna Janda
Kolejowa strona Krasnala
Strona Księcia Gwiazd
Zdobądź błękitną wstęgę
2005-11-27 22:27:37

Dochodzi 22.30, całe niedzielne popołudnie spędziłem przy komputerze. Usiłowałem zmusić Outlocka, aby zrobił dla mnie kilka pożytecznych rzeczy. Jestem zmęczony, więc nawet dziś nie jestem w stanie ocenić, czy mi się to w pełni udało. Ale ofólnie jestem zadowolony, pogodnhy. To był dobry wieczór, udany tydzień i ten nadchodzący z całą pewnjością będzie pełen wpsaniałych chwil.
Dobranoc wszystkim.
skomentuj (0)



Listopad
2005-11-10 07:43:41

Miesiąc jeden z najmniej przyjemnych. Wstaję i spoglądam na zamglone podwórko przed blokiem i myślę sobie jak ja pojadę do pracy. Ano normalnie pojadę, wsiądę w autobus i przyjadę na 4 godziny do biura, aby potem jeszcze pojechać na Gocław spotkać się z klientką. Potem wrócę do domu. WYpiję kawę i zajmę się czymś pożytecznym. Muszę wziąć się w garść - dawno nie aktualizowałem swojej strony.
skomentuj (0)



Ecce Homo
2005-04-05 20:57:55

Nie zapalaliśmy świeczki w oknie - nie była potrzebna. Nie wysyłaliśmy też
pięciu SMSów - to tylko chwyt operatorów telefonii komórkowej aby w tym
czasie mieli wysłanych jak najwięcej Smsów. Papież globtroter, który zdawał
się być niezainteresowany administracją kościelną czy reformami Kościoła.
Papież, którego nie interesowała polityka Watykanu, czy też układy machiny
kościelnej. Ale jest to papież, który myślę tak, najbardziej zbliżył się do
tego w jaki sposób działał pierwszy papież - św. Piotr: od samego początku,
ujął pastorał w dłonie i wyruszył w świat. Nie siedział nawet kilku chwil w
Watykanie, ale przez 27 lat jeździł po świecie i swoją mocną postawą i z
ogromnym przekonaniem świadczył o Bogu i niezbywalnych wartościach jakie z
Niego wypływają.Papież - Apostoł - jak żaden nigdy był świadkiem
rzeczywistości Boga, który wchodzi i ingeruje w życie człowieka z mocą i
wyzwoleniem. W zwariowanym świecie, pełnym zwyrodnień graniczących absurdowi
On mówił: "Nie lękajcie się...". Tak postrzegałem zawsze Jana Pawła II.

skomentuj (0)



Papież
2005-04-05 20:56:32

Hej

Tak sobie idę za twoim tokiem myślenia, czy to nie Chrystus przyszedł znów na zimię. Ale myślę tak... powtórne przyjście Chrystusa to już będzie na Sąd OStateczny, bo tak mówi Pismo Święte. Ale za tym Pismem, chciałbym mysleć, że oto "Wielki Prorok powstał między nami". Tak, bo Papież był prorokiem. I za Chrystusem szły tłumy oczekując cudów i mówili do niego: oto prorok. A przecież, za papieżem zawsze szły tłumy, a zobaczcie co się teraz na świecie dzieje. Śmnierć tego człowieka jakby nagle wyzwoliła olbrzymi potencjał dobra, miłości i solidarności na niespotykaną dotąd skalę. Cud? Oczywiście. Zobaczicie jak się młodzież wyraża o Papieżu, jak niewierzący, Żydzi, czy Mahometanie; każdy mówi: oto wielki człowiek. W Warszawie dzieją się rzeczy zdumiewające. Jest ustawiony ołtarz na placu zwyciestwa. Przychodzą przez cały dzień ludzie, starzy i młodzi. Tu nie ma ani wystawienia najśw,. sakramentu ani nawet krzyża, zwłok czy też czegokolwiek. Ale tylko obraz Jana Pawła II iu mnóstwo zniczy. Ludzie tłumnie w to miejsce przychodzą przeez całyd zień, aby się modlić, rozważać. Dziwne miejsce - wq centrum miasta ani to kościól ani choćby cmentarz czy grób - jedynie symbol. Wczoraj z Piotrkiem spacerowaliśmy po mieście. o 12 zawyły syreny, dopiero po dłuższej chwili zobaczyliśmy co się wokół nas dzieje. Nikt się nie ruszył, jakbyś zrobił zdjęcie ruchliwej ulicy! Ludzie zatrzy,mali się tam gdzie stali, tam gdzie szli. Żaden samochód nawet nie ruszył się o centymetr, tam gdzie go zastały syreny, tam się zatrzymał na środku skrzyzowania, ronda czy ulicy, tylko światła awaryjne włączone. Ulica wygląda niesamowicie - jakby wymarła - jakby ktoś zrobił ujęcie fotograficzne przez 3 minuty. Ludzie w Warszawie do dnia pogrzebnu będa o 12 oddawać w ten sposób hołd człowiekowi, który mówił: Nie lękajcie się Boga. Dziś była Msza żałobna, miało być 200 tysięcy ludzi, myslę że było ich dużo więcej. Wiem na pewno jedno, że śmierć Jana Pawła II niczego ejszcze nie skończyła: jakby dopiero teraz wszystko dopiero się zaczyna - ludzie zmieniają się, wyzwalają w sobie niespotykane dotąd dobro. Czegoś takiego nie czyni śmierć bogacza, choćby najbogatszego. O Rockefellerze, multimiliarderze zapomniano jak o wielu wielkich już niedługo po smierci. Zobaczymy co dalsze dni nam przyniosą.
skomentuj (0)



Zbigniew Religa... profesor zresztą
2005-02-12 10:04:52

Tylko Roman Giertych i tallibowie z LPR-u są wstanie uczynić nasz kraj modlitwa i nienawiścią słynące. To jeden z komentarzy, jaki pojawił się na Onecie w związku z artykułem Religa: Nie dam się nikomu związać. Religa chce kandydować na prezydenta Polski i wymienia następujące – jego zdaniem – świetlane przykłady wielkich polityków i rządzących naszym krajem. Między innymi wymienia: Paderewskiego, Roberta Schumanna, Piłsudskiego (dla niego wartość tego głupka jest oczywista), oraz Wałęsę. Kochany panie profesorze Religo? Może wróciłby pan do swoich zastawek i aort, a odczepił się od polityki? Bo to, co pan tu opowiada, zakrawa na absurd i rzeczywiście znów będziemy razem z panem mieć ogólną mierzwę jak z Giertychem.

Mamy tu znów przykład jak ktoś nie powinien się pchać do polityki


skomentuj (0)



Czas dla mnie już nie chronos, ani nie kayros, ale aeon
2005-02-12 09:06:48

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych
i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.

Księga Koheleta (3,1-8)
skomentuj (0)



Cyber - świat
2005-02-11 09:28:23


Dzisiejszy człowiek, zwłaszcza młody żyje na krawędzi absurdu. Internet dał człowiekowi dostęp do przeogromnego bogactwa informacji i wiedzy o świecie, ale dał także ogromną ilość zła. Do tych najważniejszych trzeba by wymienić przede wszystkim spowodowanie, że świat staje się „globalną wioską” bardzo źle rozumianą. Muszę to stwierdzić z dużą przykrością, ponieważ do tej pory uważałem, że jak najbardziej usprawnienie komunikacji międzyludzkiej uważałem za jak najlepszy atut sieci. Teraz muszę stwierdzić, że nie jest tak do końca. Człowiek spędza masę czasu w wirtualnym świecie, tworzy sobie wirtualny świat, przyjaźnie, cyber-przyjaciół i tym podobne rzeczy. To jest - obok pornografii – jedno z największych sideł czyhających na człowieka w sieci i na jego zgubę. Kiedyś tworzyły się wspólnoty ludzkie pod rozmaitymi hasłami i z wielu różnorakich powodów, niekoniecznie nadprzyrodzonych. Teraz człowiek, nie potrafi komunikować się z człowiekiem wprost. Jest to pułapka, w którą pakuje się coraz więcej ludzi, zwłaszcza tych młodych. Nie wyobrażam sobie świata bez Internetu. Jest on dla mnie podstawowym narzędziem komunikacji i pracy. Gdybym miał rodzinę, w moim domu Internet także by istniał. Tylko, co zrobić z dziećmi? One jednym kliknięciem myszy mają dostęp prawie nieograniczony do pornografii, która jeszcze dwadzieścia lat temu była czymś zakazanym i raczej dla nas niedostępnym. Jak takiemu dziesięciolatkowi tłumaczyć, że są to strony, które SA dla niego szkodliwe? Nie wiem, nie umiałbym teraz odpowiedzieć i czerpać na tyle mądrości, aby dzieci swoje wychowywać tak, aby się harmonijnie rozwijały, a wiek dorastania był dla nich czasem przeżywania pięknych chwil, a nie podróżą od jednego rozczarowania do drugiego.


Myślę, że aby pomóc takim ludziom, a raczej ich ustrzec, trzeba by od małego wpajać im zdrowe zasady, które pozwoliłyby im wypracować takie działania nawykowe, które nie prowadzą do wykolejania się w życiu. Wprowadzanie człowieka młodego w światy kontaktów ludzkich, prawdziwe przyjaźnie, podróże, sporty, no a przede wszystkim właśnie najważniejsze są te kontakty. Młody człowiek, który ma wielu przyjaciół woli o wiele bardziej spotkać się z nimi, bo jest to dla niego lepsze, niż spędzać wielogodzinne maratony przed komputerem grając w jakieś gry, czatując, czy surfując po sieci.



skomentuj (0)



Pokonamy fale, jesli każdy z nas buduje brzeg, z miłości swej.
2005-02-08 21:23:32

To nie jest tak, że mówiąc o miłości do innych ludzi, mamy na myśli jakieś takie piękno duchaczowskie, niezidentyfikowane. Miłość, to przede wszystkim czyn, a nie słowa. Wielu ludz, nie bardzo chce to własnie zrozumieć, a nawet jeśli rozumie, to nie ma zamiaru się temu poddać.



Tak... we mnie mało jest miłości i nie przynose owocu obfitego, na jaki mnie stać. I nie mam "ale" i nie mam usprawiedliwienia na to, co jest udziałem mojego życia, takiego w sensie bardzo ludzkim. Nie pokonuję fal, a raczej stram sie stawać w łodzi i wichrom rozkazywać, aby się uciszyły, a fale są mi posłuszne. Zastanawiam się tylko, jak długo będą one moim sprzymierzeńcem i kiedy owrócą się przeciwko mnie.



Dobrego wieczoru, wam wszystkim.
skomentuj (0)



Człowiek użył całej swojej inteligencji i... wynalazł głupotę
2005-02-02 07:31:39

No cóż, zamiast na Bemowo będę jeździł na Mokotów. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, i które wypada dalej, a które bliżej. Ciekawy jestem nowych ludzi, twarzy galerii charakterów i tym podobnych. Ostatnio było mi bardzo dobrze i pomimo tego, że Madzia stroiła focha, ponieważ mąż ją puścił kantem, czyli w tzw. trąbę to było dość spokojnie. I o to chodzi. Napiszę może coś wieczorkiem, bo teraz mi się nie chce...
skomentuj (0)



Człowiek użył całej swojej inteligencji i... wynalazł głupotę
2005-02-02 07:24:14

No cóż, zamiast na Bemowo będę jeździł na Mokotów. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, i które wypada dalej, a które bliżej. Ciekawy jestem nowych ludzi, twarzy galerii charakterów i tym podobnych. Ostatnio było mi bardzo dobrze i pomimo tego, że Madzia stroiła focha, ponieważ mąż ją puścił kantem, czyli w tzw. trąbę to było dość spokojnie. I o to chodzi. Napiszę może coś wieczorkiem, bo teraz mi się nie chce...
skomentuj (0)



Zostawcie zmarłym grzebanie umarłych
2004-11-01 18:51:22

Nie, nie wychodziłem w ten dzień nigdzie z domu.  Nie
mam w Warszawie bliskich na cmentarzu, a większość z nich na szczęście żyje
jeszcze. Ale widziałem przejeżdżając autobusem fenomen odwiedzania grobów
bliskich zmarłych. Tysiące, a może setki tysięcy ludzi odwiedzają, czy raczej
nawiedzają cmentarze.


A Pan Jezus powiedział "zostawcie umarłym, grzebanie
umarłych" (Ew. wg św. Łukasza) myślę, że o wiele więcej czasu powinniśmy spędzać
na zajmowaniu się żywymi niz zmarłymi. Codziennie przejeżdżam  przez
przystanek - Cmentarz Bródnowski. Ten jeden z największych w Europie....
codziennie do autobusu wsiadający tłum starych babek - rozpychający się i
szemrzący pod nosem, że młodzi nie chcą jej ustąpić miejsca. Oj, babko - gdybyś
była rzeczywiście zmęczona, to byś nie latała po cmentarzach. Gdybyś tyle czasu
zechciała poświęcić dla żywych. Masz ręce jeszcze silne i zdrowe, aby pomóc
córce przy dzieciach - niech sobie odpocznie,  może masz chorą, ale
rzeczywiście chorą sąsiadkę - masz ręce  i... ich nie używasz


skomentuj (0)



Kara śmierci
2004-10-22 11:47:57

Krystyna Janda jest zszokowana, że:
77% Polaków jest za karą śmierci
19% jest przeciw
4% się waha


Czy ja jestem za karą śmierci? Czy potrafiłbym w Sejmie podnieść rękę "TAK - głosuję za karą śmierci". Czy jako prokurator zażądałbym kary śmierci dla swojej osoby najbliższej, gdyby popełniła przestępstwo?
ZAŻĄDAŁBYŚ? Podniósłbyś rękę z wyrokiem skazującym na śmierć gdyby na ławie siedział:
twój współmałżonek
twoja dziewczyna
Gdyby Twoje dziecko popełniłoby przestępstwo zażądałbyś dla niego kary śmierci?



Odpowiedz mi na to pytanie, a potem powiedz, czy jesteś za karą śmierci.


skomentuj (2)



Nasze myśli
2004-10-22 11:42:24

"Nasze życie jest takie, jak uczyiniły go nasze myśli". Zaprawdę wielka to prawda Marku Aureliuszu. W naszym życiu wszystko zależy od tego, co myślimy o sobie, o innych o naszym życiu. O czym marzymy? Co nas rani? Dlaczego jesteśmy właśnie tacy?



Zważaj na swoje myśli - wszak stają się słowami
Zważaj na swoje słowa - wszak stają się czynami
Zważaj na swoje czyny - zaowocują bowiem charakterem
Zważaj na swój charakter, bo on - zgotuje ci twój los

I to też jest wielka prawda w nawiązaniu do Marka. Tak naprawdę samosprawdzające się przepowiednie, to nic innego jak ściąganie na siebie okoliczności, o których stale myślimy. O czym myśli osoba chora? No przecież nie o zdrowiu! O czym myśli biedak? No przecież nie o bogactwie. O czym myśli średniostandardowy Polak? Przecież nie o szczęściu. Owszem myśli o dobrobycie, ale nie chce mu się ciężko nań pracować. Myśli o demokracji, ale do wyborów nie chodzi.



Twoje myśli - zgotują twój los
skomentuj (0)



Jak zwykle, a jednak inaczej
2004-09-24 11:45:24

Znów zaniedbałem bloga. Ale to nie moja wina - eh, jak często powtarzamy to zdanie. Nie moja wina, to wina okoliczności, wina innych luydzi, podłego szefa. Czyli syndrom piłkarzy, którzy przegrali mecz, bo akurat trawa była za śliska, na ten dzień odpwoiedniej formy nie mieli, zawsze na obcym boisku się przegrywa i tak dalej. A przecież, niekoniecznie własnie tak jest, a właściwie rzadko. Okoliczności mają wielki wpływ na nasze życie, ale jeśli my nie wpływamy na te okoliczności, to one nas zalewają i wtedy płyniemy z prądem.

Za moment będę się posuwał do pracy, większy sklep, większa odpwoiedzialność i dużo więcej roboty. A w ślad za tym nie idą żadne nakłady finansowe. To jest dość duży problem, może nie te pieniądze tylko fakt, że człowiek jest oszukany. Jedną trzecią część życia spędza w łóżku na spaniu i prawie 2/3 na pracy. I nie pzoostaje nic z czasu wolnego i z przyjemności. Zastanawiam się juz nie nad tym, że długo pracuję, że ciężko pracuję. Zastanawiam się skąd brać siły doi tej ciężkiej pracy, motywację i energię. Z dnia na dzień nie jestem w stanie zapewnić mojemu organizmowi tyle energii, ile on w pracy wydaje, dlatego zaczynam być coraz częściej wyczerpany. Czuję się wyeksploatowany, a na święta nie ma co liczyć, bo i tak człowiek będzie pracował.

Więc pozrzędziłem sobie trochę. Jutro spotkanie ze Stasiem i to jest jedyny ciekawy element jutrzejszego dnia.
skomentuj (0)



Pruefung
2004-09-09 10:50:43

Staś! Powodzenia Jutro na egzaminie! Trzymam wszystkie 20 palców za Ciebie!
skomentuj (0)



Miej jasny umysł i czyste serce bo to są okna, przez które patrzysz na świat.
2004-09-08 22:26:19

Wiem, że do doskonałości mi bardzo daleko. Nawet nie chcę być doskonałym, ale chce być bardziej człowiekiem, aby z tej pełni móc udzielać i innym ludziom. Bóg rozpoczął w nas dobre dzieło i sam je dokonuje jak Mistrz, a my poddajemy się temu tchnieniu jakbyśmy byli gliną, którą On jak artysta rzeźbi w naszych sercach odbicie swojej boskości. A my właściwie jesteśmy niewierni. Przerażeni planami, które tworzymy i wizjami, jakie na siebie nałożyliśmy i jakie w sobie widzimy. A do szczęścia potrzeba tak niewiele. Promień słońca, dotyk kochanych rąk, czyste serce , prawość i uczciwość.


Przemień serce me
Uczyń szczerym je
Przemień serce me
Pragnę być jak Ty.
Tyś jest Garncarzem
Jam gliną jest
Skrusz mnie ukształtuj
O to modlę się

Daleko mi jeszcze do tego jasnego umysłu, a jeszcze dalej do czystego serca... Dobranoc

skomentuj (1)



I stanie się koniec...
2004-08-30 10:13:50

Podsumowując ten tydzień, który wraz z wczorajszą niedzielą
odszedł do wieczności, to chyba nie mam zbyt wielu powodów do pochwalenia się.
Owszem, napisałem kilka punktów i to chyba mało problematycznych, ale nie wiele
udało mi się z tego zrealizować. Przyczyna chyba jest prosta: zamiast je zapisać
w kalendarzu, zapisałem je na blogu, gdzie raczej nie czytam poprzednich notek.
A wydawały mi się sprawami ważnymi. Minutą ciszy uczcijmy moją głupotę...



skomentuj (1)



MIłość
2004-08-25 11:17:59

Dostałem od Gwiazdki śliczną kartkę, a oto co jest tam napisane:



"Miłość, to siła, która daje życie i odnawia je. Każdemu z nas osobna daje
moc czynienia cudów, jeśli tego zapragniemy"


 


Lydia M. Child


To, piękny tekst i bardzo prawdziwy. Miłość dodaje do życia
właśnie ów element cudu, a właściwie mocy uczynienia cudów, czyli sprowadzania
rzeczywistości nieba na ziemię. Kiedy dwoje ludzi się kocha, właśnie tak to
wygląda: nie tylko ich życie, ale postrzeganie świata staje się zupełnie inne.
Brak agresji, nienawiści do innych ludzi, potrzeba służenia innym ludziom
wyłania się z serca przepełnionego miłością. Bardzo bym chciał, żeby dom, który
może już niedługo będę tworzył z moją Gwiazdką był domem miłości dla każdego
wchodzącego tam. Aby każdy się tam dobrze czuł.



skomentuj (0)



Nadchodzący tydzień (35)
2004-08-23 11:01:47

Trudno mi ocenić wczorajszą niedzielę, która mi upłynęła w pracy. Na pewno starałem się zrobić wszystko jak najlepiej, ale też sporo było niedociągnięć. Zauważyłem jedną prawidłowość. Na swoją pracę warto spoglądać oczami szefa, jak by on ocenił twoją pracę, czy to mu się będzie podobać. A wtedy można być spokojnym w pracy, że nie dostanie się po głowie. Trudno jest mi przekonać się o tym, że priorytety mojego szefa powinny być priorytetami moimi.
Ale dziś tak będę spoglądał na swoją pracę.


Ale nadszedł teraz ważniejszy moment. Chciałbym zaplanować
ten tydzień, żeby się przyczynić do swojego rozwoju i wzrostu swojej osoby. Moje życie jest glebą, mniej lub bardziej urodzajną i teraz w tym tygodniu przyjdzie mi zasiewać ziarno i ... cierpliwie oczekiwać aż wykiełkuje. Mam -przed sobą aż siedem dni na to, aby wiele dobrego zdziałać dla siebie i innych.


Przede wszystkim, co jest dla mnie w życiu ważne? Osoby, z którymi związane jest moje życie: rodzina, najbliżsi, współpracownicy w pracy - kierowniczka, SV, pracownicy, którzy pode mnie podlegają. Czy potrafię patrzeć na zaplanowane
zadania, nie jak zadania do zrobienia, ale pod kątem osób? To te osoby, a także moja wizja celów, w której chciałbym zostać doradcą rozwojowym (taka jest moja umowna nazwa), nadają sens mojemu życiu. Chyba nie powinienem także zapomnieć,że moja osoba też powinna być dla mnie ważna.

- W pracy robić wszystko to, co do mnie należy, aby nikt nie mógł mi nic
zarzucić.

- Dbać o dom, sprzątać.

- Dać najbliższym, że o nich pamiętam: SMS-em, e-mailem.

- Codziennie pisać bloga, dostrzegać wzrost w swoim rozwoju

- Iść w tym tygodniu do biblioteki, kupić książkę o rozwoju i ją przestudiować.

- Zacząć chodzić na basen, przynajmniej zadzwonić tam.



skomentuj (1)



Podsumowanie tygodnia
2004-08-21 10:43:12

Kończy się tydzień, w którym miałem większą świadomość tego, kim chciałbym zostać. Nie wiele było w nim momentów, które zbliżyły mnie do realizacji tej wizji. Ale też i nie zaprzepaściłem godzin spędzonych na czaterii. Wiem, że w moim życiu działa prawo „siewu i zbioru”. Zasiewam niekoniecznie dobre ziarno i nie powinienem podziewać się jakiś pozytywnych efektów. Mój umysł „je zepsute jedzenie” – objawem potem są różne dolegliwości i niestrawności.


Wczoraj na przykład przyszedłem z pracy już po 15-tej.
Można było odpocząć i czas do późnych godzin wieczornych wykorzystać na relaks,
naukę i czytanie inspirującej lektury. Ale ja dossałem się do Internetu i o
godzinie 21 z przerwą na 2 godzinną drzemkę czerpałem wątpliwą przyjemność z
surfowania po sieci. Poszedłem spać, z bólem głowy, kręgosłupa i poczuciem, że
nic pożytecznego nie zrobiłem. Dlatego też dzisiaj choć mam na popołudnie do
pracy postanowiłem wstać wcześniej, aby dobrze wykorzystać te godziny
dopołudniowe. Stąd właśnie ten zapis na blogu. Przeczytałem także jeden artykuł
o motywacji, co już jest intelektualnym rozwojem dla mojego zaśmieconego umysłu.


Wiem, że jestem uzależniony od Internetu. Tracę godziny,
dni i tygodnie błądząc po sieci i przesiadując na chat’ ach. Ale to jest nawyk.
Mój organizm właśnie tak reaguje na widok monitora i klawiatury. Ale w tym
tygodniu było naprawdę mało tych godzin. Nie będę uciekał w sieć, raczej chcę
się rozwijać choćby to miało boleć. Zobowiązałem się do tego, że nie będę
siedział bezproduktywnie w Internecie.


Chciałbym, aby ten nadchodzący tydzień był też właśnie
takim budowaniem mojej zwiększonej spójności wewnętrznej. Jest dla mnie sprawą
priorytetową, najważniejszą wykorzystywanie czasu, w bogatszy sposób niż w taki
jak do tej pory.


Przede wszystkim zadbać muszę o higienę swojego umysłu
Miej jasny umysł i czyste serce, bo to są okna, przez które patrzysz na
świat.
Wiem, że zadowolony ze spędzonego dnia jestem wtedy, gdy daję
pierwszeństwo sprawom najważniejszym. Gdy Internet jest dla mnie narzędziem i
biblioteką, a nie całym światem, w który próbuję się schronić.



skomentuj (0)



Resume
2004-08-15 07:34:45

Dziś piękna słoneczna niedziela. A ja kończę 33 tydzień tego roku. Przez minione siedem dni, trochę rzeczy się wydarzyło. Kilka spotkań, kilka dni zwolnienia chorobowego, odkrywanie siebie i innych.

Ten tydzień z pewnością należał do tych bardziej owocniejszych w moim życiu. Nie marnowałem czasu na Czaterii już od dobrych kilu dni. I dobrze się z tym czuję. Wierzę, że już nigdy go tam nie będę marnował. Przestał mnie interesować wirtualny świat, który jest światem wymyślanym przez nas na potrzeby chwili.

A jakie plany na przyszły tydzień?
Przede wszystkim dalej coraz więcej się uczyć i pisać, zwłaszcza więcej tekstów do mojej stronki o motywacji. Zbierać najróżniejsze ciekawe teksty, wiersze do strony o aeternixie. Chciałbym, żeby ta strona była z tekstami medytacyjnymi, refleksyjnymi i inspirującymi. NA razie niewiele na niej jest, ale myślę, że będzie ich coraz więcej.

Z całą pewnością czyha na mnie olbrzymie zagrożenie w realizacji tych planów: zmęczenie po przyjściu z pracy zawodowej, które uniemożliwi mi jakąkolwiek działalność naukową. Tak było wczoraj; przyszedłem wszak o 2 godziny wcześniej z pracy czyli przed 20, a już mi się nic nie chciało i o 22 położyłem się spać. Nie wiem jak sobie w tym nowym nadchodzącym tygodniu poradzić, żeby choć trochę liznąć książki i pióra (klawiatury). Mam nadzieję, że choć blog nie będzie zaniedbywany.

skomentuj (0)



Strach
2004-08-14 21:32:15

Czasami ogarnia mnie niezrozumiały strach, że nie kocham Cię jeszcze mocniej i jeszcze pełniej. Absurdalny strach, bo przecież jestem wypełniony Toba i uczuciem do Ciebie po same brzegi.
W miłośći do Ciebie poznałem czym jest dar z siebie. Tak, moge i potrafię dla Ciebie ofirować wszystko; nawet nie swoje życie, bo to byłoby mało, ale "wszystko" które jest transcendentne poza mną i Tobą.
Nigdy bym nie pomyślał, że można kogoś tak kochać, ale dużo większe zdziwienie moje jest takie, że to Ty mnie także kochasz, miłością wcale nie mniejszą od mojej, chociaż ja i tak uważam, że kocham Ciebie za mało.
Mam nadzieję, że od października będziemy bliżej siebie. Wtedy też właśnie nie jeień ale wiosna nastanie - dla naszych serc.
Jeśli mam jakieś życzenie do Pana Boga, to tylko jedną prośbę: nie chcę żyć dłużej niż Ty, ale umierać samemu, gdy Ty tu miałbyś zostać byłoby też koszmarem i wielką samotnością.
Nawet eden, niebo z aniołami, nie jest dla mnie tak piękne, jak to małe mieszkanko, w którym się poznaliśmy i ten ciemny pokój, świadek tylu pięknych uniesień.
skomentuj (2)



"Ecce nova facere omnia " (Ap 21, 5)
2004-08-14 10:46:29

To fakt, że Bóg czyni nieustannie wszystko nowe. Nawet nasze życie rozpoczyna na nowo, ale tylko wtedy gdy tego chcemy. Ja chcę – bardzo rozwijać się, rozkwitać. Od kiedy zaufałem sobie, że wszystko jest możliwe i wszystkiemu podołam, od tego czasu jakoś mi łatwiej zabierać się do pracy. Robię wszystko z myślą, że za kilka, a może nawet kilkanaście lat zostanę doradcą rozwojowym będę mógł pomagać innym w przejęciu odpowiedzialności za swoje życie, tak jak ja teraz je przejmuję. Chciałbym uczyć innych jak skutecznie działać, czyli osiągać to, co dla nich jest najważniejsze.

Ale aby innych tego uczyć sam się muszę tych rzeczy nauczyć. Muszę stale sobie przypominać, że najważniejszą rzeczą jaką powinienem robić w tym czasie, to uczyć się, poszukiwać nowych kontaktów z ludźmi, którzy są tym samym problemem tak samo zainteresowani. Przecież razem łatwiej cokolwiek osiągnąć. Bardzo bym chciał, aby znaleźli się ludzie, którzy innym chcieliby pomagać. Myślę, że takich nie brak.

Muszę bardziej uczyć się systematycznej pracy. Rozwijanie mojego serwisu „Motywacja 2004” pomaga mi utrzymać się w dążeniu właśnie w tym kierunku, aby nawał codziennych prac, kilkunastogodzinna praca zawodowa nie przesłoniły mi tego najważniejszego celu, kim tak naprawdę chcę być.

Do końca sierpnia właśnie – przede wszystkim – będę się uczył myślenia o sobie w zupełnie nowych kategoriach.

skomentuj (1)



Rozmowa
2004-08-12 21:33:14

Dziś rozmawiałem chwilę z Elą na GG. Uświadomiła mi, że jestem szczęśliwym człowkiekiem. Niby nic nowego nie powiedziała, ale mówi:"Tobie to dobrze, wiesz czego chcesz od życia - jesteś z tym szczęśliwy. A ja nie wiem."
No to fakt.

Ale co z tego, że wiem czego chcę od życia, jak zupełnie nie wiem jak wprowadzić to w życie? Co z tego, że wiem jaka jest wizja mojej przyszłości, skoro nie wiem jak tam dojść?

Ale wiem, też jakie cele sobie wyznaczę do końca tego roku.

1. Uczyć się i pisać! Przynajmniej raz w tygodniu iść do biblioteki.
2. Modlić się i twirzyć mentalne obrazy swojej osoby. Codziennie.
3. Założyć stronę internetową, gdzie będę pisał na temat motywacji, sukcesu i rozwoju własnego. Przynajmniej raz w tygodniu ją aktualizować.

Ta strona na razie będzie na republice pod adresem Motywacja2004
skomentuj (3)



Każdemu według wiary
2004-08-11 21:01:21

Dzisiejszy dzień był bardziej udany niż te poprzednie. Od czasu, kiedy sformułowałem to, co chciałbym osiągnąć w najbliższych latach, jakąś taką perspektywę życia, to jest mi dużo lepiej. I dziś też było mi dużo lepiej niż ostatnio.

Przede wszystkim nie traciłem czasu na Czaterii. Naprawdę uważam, że każdy otrzymuje według własnej wiary. Ja do tej pory uważałem, że nie mam w sobie na tyle sił, żeby odstawić od siebie wirtualny świat. Wczoraj w formie natchnienia doszła do mnie wiedza, że owszem, jak najbardziej jestem na tyle silny, że mogę to zrobić. A więc dziś używałem Internetu rozsądnie.

Poza tym byłem w bibliotece. Moja praca zawodowa nie pozwala mi (przynajmniej na razie) studiować dziennie czy zaocznie psychologii zarządzania. Ale mogę coś zrobić w tym celu aby sam we własnym zakresie poszerzać zakres swojej wiedzy. Więc poszedłem do biblioteki i przesiedziałem tam dwie godziny. Posiedziałbym dłużej, ale wygonił mnie głód.

No i jeszcze jedna ważna rzecz jaka się wydarzyła w moim życiu to ta, że będę się modlił. Głupie? Niekoniecznie. Ale wczoraj też naszło mnie owo przeświadczenie, że każdemu stanie się według wiary jego . Tyle problemów miałem w życiu z sobą przede wszystkim i nie przyszło mi nigdy do głowy, że Bóg jest silniejszy od moich małych problemików i może to wszystko zwalczyć jednym gestem. Wczoraj uwierzyłem Mu, że On to potrafi zrobić. Dziś miałem dużo czystsze serce niż jeszcze dwa dni temu. Dlatego dziękuję Mu za to, że mnie chce prowadzić.
Dziękuję Ci, Boże.
skomentuj (1)



2005
listopad
kwiecień
luty
2004
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Lay by
Stern & Ewigkeit 2004